Costa Toscana – o flagowym statku Costa Cruises
Dlaczego rejs wycieczkowy daje więcej niż obiecuje sam opis
Są podróże które planujecie z wyprzedzeniem, analizujecie trasę, sprawdzacie porty. I są takie gdzie po prostu wsiadacie — otwarci na całe doświadczenie — i pozwalacie żeby statek zrobił resztę.
Ten rejs był właśnie taki.
Wyruszyliśmy z Atlasem Tours — najstarszym operatorem rejsów w Polsce — na pokładzie Costy Toscana. Trasa: Barcelona — dzień na morzu — Cagliari (Sardynia) — Neapol z wypadem na Capri — Civitavecchia (Rzym) — Genua z wypadem do Portofino — Marsylia — Barcelona. Tydzień, sześć portów, jeden statek który okazał się osobnym światem.
Zaokrętowanie — Barcelona i pierwsze kroki
Podróż zaczyna się w Barcelonie — z lotniska prosto do portu, terminal Costy, nadanie walizek, kilka kontroli bezpieczeństwa i w końcu lobby gdzie zaczyna się oczekiwanie na wejście na statek. Godziny na biletach można traktować orientacyjnie — warto przyjechać spokojnie i nie spinać się harmonogramem.
Kiedy w końcu wchodzicie na pokład — pierwsza rzecz która uderza to skala.
Costa Toscana — statek który zaskakuje
To nie był nasz pierwszy rejs. Pływaliśmy wielokrotnie na Coście, MSC, Explorze oraz innych — więc wiedzieliśmy czego się spodziewać. Costa Toscana zaskoczyła nas jednak bardzo pozytywnie.
Przede wszystkim widać że statek jest młody i nowy. Wszystkie pokłady wyglądają elegancko, bez przytłaczania. Kabiny czyste, przestronne, zadbane — nie ma tu poczucia że pływacie po czymś eksploatowanym od lat.
Największe pierwsze wrażenie robi Colosseo — główna przestrzeń rozrywkowa rozciągająca się na trzy pokłady. Stoisz i patrzysz w górę i rozumiesz że ten statek ma inną skalę niż cokolwiek co widziałeś wcześniej. Pierwszego dnia statek odkrywa się stopniowo i empirycznie — z każdym kolejnym dniem progres. To zresztą jedna z przyjemności rejsu — przez cały tydzień wciąż jesteście w stanie znaleźć coś nowego.
Jedzenie i rozrywka — to jest poziom
Restauracje to jedna z mocniejszych stron Costy Toscana. Poza standardowym buffetem i restauracją główną czekają opcje dodatkowo płatne które naprawdę warto sprawdzić — teppanyaki, pizzeria, Archipelago. Każda to inne doświadczenie i inne podejście do jedzenia.
Wieczorami statek żyje. Live muzyka na różnych pokładach, silent disco, pokazy w Colosseo. A jeśli traficie na właściwy moment — koncert na fortepianie do wschodu słońca. To jest ten rodzaj doświadczenia którego nie wycenicie w żadnym cenniku.
Porty — sześć miejsc, sześć różnych światów
Każdy dzień w porcie to kilka godzin na własną rękę — rejs nie narzuca, daje opcje.
Przy każdym porcie schodzenie ze statku i zwiedzanie miasto to wybór dla chętnych, nie ma konieczności opuszczana statku w godzinach portowania.
Cagliari, Sardynia — stolica wyspy która zaskakuje. Stare miasto wspina się na wzgórze, uliczki są wąskie i klimatyczne, a Kaplica Świętego Michała Archanioła to jedno z tych miejsc które zostają w pamięci długo po powrocie. Cagliari ma w sobie spokój który kontrastuje ze skalą i intensywnością Barcelony — i to jest właśnie jej atut.
Neapol i Capri — Neapol to baza wypadowa, ale prawdziwy magnes to Capri. Prywatny wyjazd na wyspę to doświadczenie które warto zaplanować zawczasu. Kolor wody, skały, atmosfera miejsca które wie że jest piękne i wcale się z tym nie kryje. Jeden z absolutnych highlightów całej trasy.
Civitavecchia — Rzym — port oddalony od Rzymu o około godzinę, ale zorganizowana wycieczka po mieście robi z tego pełnowartościowy dzień. Trasa zaczyna się przy Circo Massimo, dalej Koloseum, ważne budynki rządowe w kierunku Fontanny di Trevi, potem Watykan i powrót. Rzym w jeden dzień to maraton — ale taki który warto przebiec.
Genua i Portofino — Genua to krótki objazd po mieście, ale prawdziwy cel to Portofino. Kolorowe kamieniczki nad wodą, jachty, cisza i slow life który działa jak reset po wszystkim co było wcześniej. Portofino jest małe, drogie i absolutnie warte zachodu.
Marsylia — miasto które ma swój charakter i swoją historię. Dla tych którzy jeszcze tu nie byli — warto zejść na ląd i poczuć to miejsce na własnej skórze.
Galeria zdjęć
Kiedy płynąć?
Wszystko zależy od Waszej trasy.
Morze Śródziemne to kierunek który działa przez większość roku. Najlepsze miesiące to maj–czerwiec oraz wrzesień–październik — ciepło, słonecznie, bez lipcowo-sierpniowych tłumów w portach. Lato jest równie piękne, ale popularne miejsca jak Capri czy Portofino robią się wtedy bardzo oblegane.
Budzenie się codziennie z nowym widokiem za oknem kabiny — tego żaden opis nie zastąpi. Trzeba po prostu wsiadać na pokład!








